I znowu jakaś spiskowa teoria dziejów... Zasadniczo każda dyskusja traci sens, jeśli obrażamy się na kogoś tylko dlatego, że osoba ta ma inne zdanie. Z mojej strony - moja opinia o nikim nie pogorszyła się, nikt nie sprawił, że jestem do niego/niej wrogo nastawiony. Nie widzę powodu, dla którego miałoby się tak stać. Święte oburzenie jest dosyć zabawne, ale żadnego problemu jeszcze nie rozwiązało.